7/14/2017

Jak daleko jest w stanie posunąć się zdesperowana kobieta? Lady M.

Lubię kino. Nawet bardzo. Tylko mam bardzo specyficzny gust, daleki od tego, co serwuje nam Hollywood i generalnie zachodni przemysł filmowy. A przy tym mega eklektyczny. Po prostu nie potrafię wskazać jakiegoś konkretnego typu filmów, które mi się podobają. Uwielbiam kino czeskie i skandynawskie, a także ogromnie cenię sobie nieme filmy z lat 20. i 30. XX wieku, zwłaszcza niemieckie oraz szwedzkie. Nie gardzę też horrorami z dawnych lat czy filmami o okultyzmie i innych równie mrocznych tematach. Mam swoich ulubionych reżyserów, i to wcale nie żadnych niszowych - Lars von Trier, Roman Polański, Ingmar Bergman, Jan Svěrák czy Petr Zelenka. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Niestety, z bólem muszę przyznać, że rzadko mogę sobie pogadać z kimś o moich ulubionych filmach, bo większość ludzi ich po prostu nie zna. Ale ja mogę je oglądać po kilkanaście razy, wcale mi się nie nudzą, więc chętnie katuję nimi znajomych :)

Źródło
Mimo wszystko, do kina chodzę rzadko, ba, nawet w domu filmy oglądam raz od wielkiego dzwonu. Może to zabrzmi dziwnie, ale szkoda mi poświęcać tyle czasu na skupienie się na jednej czynności. To chyba z przyzwyczajenia, że robię kilka rzeczy na raz. Ale to oznacza, że jeśli już zasiądę przed ekranem i coś obejrzę od początku do końca, to jest to przemyślany wybór. Niemniej ostatnio wybrałam się do kina, dość spontanicznie, na Lady M. Tym razem nie wiedziałam, czego się spodziewać, nic o tym filmie nie wiedziałam.

Źródło

Okazało się jednak, że debiut brytyjskiego reżysera Williama Oldroyda to bardzo dobry film, raczej z gatunku tych artystycznych, które lubię oglądać przede wszystkim dla wrażeń estetycznych, a nie wybujałej fabuły. Choć i ta jest według mnie mocną stroną Lady M. Scenariusz powstał na podstawie powieści Nikołaja Leskowa Powiatowa Lady Makbet z 1864 r. Szczerze mówiąc, nie zdziwiło mnie, że to książka rosyjska. Jakkolwiek nie interesuje mnie Wschód, język rosyjski i rosyjska kultura, to jakoś ciągnie mnie do tamtejszej literatury. Większość dzieł, z którymi miałam styczność, bardzo mi się podobała. I w tym wypadku też tak się stało. Historia jest ciekawa, skłaniająca do refleksji, choć mocno przewidywalna. Więcej zdradzać nie będę, sami zobaczcie.

Źródło

Co jednak najbardziej mnie poruszyło w tym filmie, to strona wizualna. Przepiękne, wręcz malarskie zdjęcia totalnie skradły moje serce. Majestatyczne, czyste, niezwykle klimatyczne ujęcia oraz wspaniałe krajobrazy nadają filmowi niepowtarzalny klimat spokoju. Totalnie wprowadzają w lekko senną i konserwatywną rzeczywistość XIX-wiecznej Wielkiej Brytanii. Na pochwałę zasługują także piękne stroje oraz minimalistyczna, lecz wyrazista obsada (w tym przepiękna Florence Pugh w tytułowej roli). Moim zdaniem w filmach ogromną rolę gra muzyka, a tu jej nie było. W tym wypadku jednak jej brak wydaje mi się uzasadniony, nadaje bowiem produkcji autentyczności oraz potęguje ascetyzm i zmysłowość.

Źródło

Film jest pełen sprzeczności i niedopowiedzeń, jak czasy, w których rozgrywa się akcja. A główna bohaterka może budzić ambiwalentne odczucia. Jeśli lubicie kino psychologiczne, dające do myślenia, a jednocześnie jesteście głodni artystycznego piękna, to śmiało pędźcie do kina na Lady M., póki jeszcze grają.

4 komentarze:

  1. Trzy lata temu przerzuciłam się praktycznie tylko na filmy. Podobnie jak Ty, też uważam, że mam specyficzny gust :D Moimi ulubionymi reżyserami są Cronenberg, Kubrick, Fincher, więc również nie ma mowy o niszowych nazwiskach :) Rozrzut filmów raczej duży, komedie, dramaty, horrory, rzadziej s-fi... Nie lubię tylko polskich komedii, no i nie przepadam za westernami.
    Rzadko oglądam nowe filmy, ale jak będę mieć okazje to zerknę na Lady Macbeth. Malarskie zdjęcia mnie nie ciekawią, ale skoro piszesz, że film pełen sprzeczności i bohaterka może budzić ambiwalentne odczucia - tu mnie masz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się wydaje, że mamy w pewnym stopniu podobny gust filmowy ;) Jeśli chodzi o bohaterkę, to z jednej strony najpierw jej współczujesz, że znalazła się w chujowej sytuacji, potem cieszysz się, że znalazła z niej wyjście, by na końcu z przerażeniem obserwować, do czego jest zdolna :) Mnie jednak ta strona wizualna zdecydowanie kupiła, kocham oglądać filmy dla zdjęć :D

      Usuń
  2. ooo właśnie ze względu na artystyczny klimat chciałabym obejrzeć ten film, znam oczywiście tragedię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za namiar, lubię takie filmy. Jestem go bardzo, bardzo ciekawa!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Black Rainbow Blog , Blogger