12/09/2016

5 miejsc we Wrocławiu, w których zjesz dobrego burgera + Wrocławski Festiwal Burgerów 5-18.2016 r.

Bardzo lubię burgery, takie prawdziwe, z dobrej jakości wołowiny, z chrupiącym pieczywem, smacznym sosem i świeżymi warzywami. Nic na to nie poradzę. Myślałam kiedyś o przejściu na wegetarianizm, ale na chwilę obecną to nie dla mnie. Cóż, może kiedyś dojrzeję do tej decyzji, ale na razie nie jestem na gotowa. Ale ja nie o tym, chciałam dziś przedstawić Wam kilka miejsc we Wrocławiu, w których zjecie smacznego burgera. Od razu zaznaczam, że to taki totalnie luźny przegląd, bo nie jestem znawcą, a moje podniebienie nie należy do tych najbardziej wyrafinowanych. Jem większość produktów i mało co mi nie smakuje. Nie odwiedziłam też wszystkich burgerowni we Wrocławiu, nie mam na to czasu ani kasy. Jest ich u nas całe mnóstwo, swego czasu wyrastały jak grzyby po deszczu, a teraz powoli się zwijają. Myślę, że nastąpiło przesycenie rynku po prostu, co za dużo to niezdrowo. Najczęściej wyskoczę na dobrą kanapkę w przerwie między zajęciami, dlatego też znam głównie te lokale, które mieszczą się w okolicach Rynku. Może w przyszłości, jak sprawdzę kolejne miejsca, to pojawi się następny burgerowy post, kto wie ;)


Postanowiłam napisać kilka słów o wrocławskich burgerach, bo od 5 do 18 grudnia trwa Wrocławski Festiwal Burgerów z aplikacją Qpony. W wielu miejscach można skorzystać ze zniżek i gratisów do zamówienia. W akcji biorą udział m.in. Pasibus, The Winners Pub, Rock Burger, Burger Love, Yankęs, Bobby Burger czy Soczewka. W większości lokali można zjeść burgera ze zniżką 10-20%. Tymczasem ja napaliłam się na Soczewkę, a tu okazało się, że w ramach festiwalu mogę dostać frytki gratis do burgera, który kosztuje ponad 30 zł... Dla mnie to średnia opcja, bo frytek do burgera nigdy nie zamawiam, więc za takie korzyści to ja podziękuję. Tym razem musiałam obejść się smakiem. Słyszałam wiele dobrego o burgerach w Soczewce, ale na razie to dla mnie za wysoki próg cenowy, dlatego liczyłam na jakąś fajną zniżkę, by się przekonać. No ale trudno, tyle moich żali :) W każdym razie warto wykorzystać rabaty, jeśli lubicie burgery tak jak ja :) A teraz mój przegląd!





Na razie chyba mój ulubieniec, chociaż nie bez wad (na szczęście drobnych). Jadłam tam dwa razy, w punkcie w Arkadach Wrocławskich. Chciałabym spróbować też burgera na Świdnickiej, ciekawa jestem, jak tam z jakością, bo swojski wystrój zachęca do wizyty. Podoba mi się, że można wybrać spośród dwóch wielkości, bo zazwyczaj wystarczy mi mała wersja. Wysoka jakość produktów, fajnie chrupiąca bułka i smaczne, świeże dodatki na plus. Natomiast raz moje mięso było mało doprawione i słabo wysmażone, chociaż prosiłam o mocne wysmażenie (zamawiałam wersję Standard za 10 zł, duży kosztuje 17 zł). Z kolei za drugim razem wołowina była pyszna, ale w burgerze znalazło się tyle sosu, że lał się z buły strumieniem i zdominował smak kanapki (w Bebek Junior za 13 zł, duży - 18 zł). Niemniej burgery w Pasibusie bez wątpienia zasługują na pochwałę. Na pewno jeszcze tam wrócę, bo moje ogólne wrażenia są mega pozytywne!






Zamówiłam wersję Born To Be Wild (19 zł) i bardzo mi smakowała. Chrupiąca, ale nie za sucha bułka z sezamem, wyraziste dodatki, dobrze (chociaż nieco nierówno) wysmażone mięso i smaczny sos w odpowiedniej ilości skomponowały się w bardzo przyjemną całość. Spodobał mi się też pomysł włączenia do kanapki suszonej śliwki, która znakomicie pasuje do wołowiny i bekonu. Spotkałam się z licznymi opiniami, że mięso w Rock Burgerze smakuje musztardą i poniekąd rozumiem, w czym tkwi problem. Faktycznie, wołowina jest doprawiona gorczycą, widać nawet ziarenka w środku. Mnie taka wersja smakowała, więc uważam to za zaletę, ale na pewno nie każdemu takie rozwiązanie przypadnie do gustu. Wybór jest duży, a burgery mają fajne nazwy, związane z tytułami rockowych piosenek. Tylko wystrój wydaje mi się taki mało spójny. Niby rockowy, ale dość chaotyczny. No ale nie to jest najważniejsze. Na pewno spróbuję kolejne propozycje z menu, bo w moim prywatnym rankingu Rock Burger plasuje się zaraz za Pasibusem :)










W Moa zjecie dużego, porządnego burgera. Jeśli chodzi o menu, to jest z czego wybierać, a przy tym część składników można samemu skomponować. W moim Cheese and Bacon (21 zł) mięso było trochę za słabo wysmażone, a całość wydała mi się nieco wystudzona, ale tylko do tego mogę się przyczepić. Charakterystyczne pieczywo, wołowina, dodatki i sos były naprawdę w porządku. Po prostu bez fajerwerków, ale na dobrym poziomie. Sam lokal podoba mi się, ma taki swojski klimat stołówki w amerykańskiej szkole (chociaż teoretycznie ma to być styl nowozelandzki, ale nie wiem jak wyglądają nowozelandzkie szkoły). A może tylko mnie się tak kojarzy? :) Moa Burgera znajdziecie również w Krakowie i Poznaniu.







Do tego miejsca byłam sceptycznie nastawiona, sama nie wiem, dlaczego. Może przez to, że to typowa sieciówka? Postanowiłam jednak spróbować i wypadło całkiem dobrze. Sam burger był jeszcze gorący, gdy otrzymałam zamówienie, co osobiście bardzo cenię. Mięso oceniam jak najbardziej pozytywnie, jeśli chodzi o doprawienie i stopień wysmażenia. Do tego pyszny ser, świeże warzywa, nie za dużo sosu - ogólnie całkiem udana propozycja. Jedynie bułka mogła być trochę bardziej podpieczona, bo lubię, gdy lekko chrupie, a ta była lekko miękka. Drugi minus to wielkość - jak w Moa czy Rock Burgerze porcja jest wielka, tak w Bobby stosunkowo mała, przynajmniej wersja Cheese (14 zł), którą zamówiłam. Bobby Burger nie zostanie moją ulubioną burgerownią, ale spodziewałam się, że będzie gorzej ;) Może wpadnę tam, gdy nie będę bardzo głodna :)









Według mnie trochę słabsza propozycja, choć na pewno nie całkowicie zła. Bułki z sezamem wypiekane są na miejscu, to zdecydowanie zaleta, jednak moja okazała się zbyt sucha. Mięso zostało dobrze wysmażone, ale się rozpadało. Wyglądało to tak, jakbym jadła bułkę z mieloną wołowiną jak ze spaghetti. Burger w wersji Irish Cheddar (16 zł) nie trzymał się kupy ;) Smaku się nie czepiam, podobnie jak dodatków i sosu, bo tutaj wszystko grało. Nie odradzam tego miejsca, jednak na tle pozostałych w Burger Love dostrzegam najwięcej niedociągnięć. Może kiepsko trafiłyśmy, trudno powiedzieć. Wybór jest dość ograniczony, ale moim zdaniem to wcale nie minus - lepiej kilka przemyślanych propozycji niż kilkanaście słabych. Podoba mi się również wystrój, taki nieco zabawny, trochę amerykański, naprawdę przyjemny. Wybiorę się tam jeszcze, by spróbować kolejnej pozycji z menu.






Miałam okazję zapoznać się też kiedyś z burgerem w BLT przy ul. Ruskiej, nie skradł on jednak mojego serca, chociaż z drugiej strony, zły nie był. Dwukrotnie zamawiałyśmy z Renią również cheeseburgery z Yankęsa działającego przy ul. Grabiszyńskiej. I jak przy pierwszym podejściu zachwyciły nas ogromne buły z pyszną wołowiną i smakowitymi dodatkami, tak za drugim razem było gorzej - bułki były gumowe, jakby dopiero co rozmrożone... To mnie bardzo zniechęciło :( A zapowiadało się tak dobrze.

Cóż, najlepiej chyba oceniam Pasibusa i Rock Burgera, ale z ręką na sercu przyznaję, że nie trafiłam na burgera, który by mi kompletnie nie smakował i żałowałabym wydanej na niego kasy. Albo nie jestem zbyt wymagająca, albo jakość we Wrocławiu jest całkiem w porządku w tym względzie ;) Nie wiem, może konkurencja tak wpływa na ofertę ;) W każdym razie, jeśli zapragniecie zjeść przyzwoitego burgera w ścisłym centrum Wrocławia, to na pewno ze znalezieniem miejsca problemu nie będzie ;) A czy będzie Wam smakować? Tego już nie wiem, bo gust kulinarny to rzecz względna. O każdym z opisanych przeze mnie miejsc znalazłam w sieci skrajne opinie. Dodam jeszcze, że wszystkie moje propozycje cenowo kształtują się podobnie.

Też lubicie burgery? :)

6 komentarzy:

  1. tak, ja bardzo lubię burgery; mam do nich słabość :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dawno nie jadłam burera.... a do Wrocka to do Spiża bym sie wybrała na pifffko miodowe <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, piwko miodowe w Spiżu to ja też lubię :)

      Usuń
  3. wow, aż ślinka cieknie od tych wszystkich apetycznych burgerów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak :) Jak pisałam, to tak zgłodniałam, że szok :D

      Usuń

Copyright © 2016 Black Rainbow Blog , Blogger