11/02/2016

Cudze chwalicie, swego nie znacie - wrocławska Leśnica

Wiele podróżujemy, odwiedzamy egzotyczne miejsca, a jednak bardzo często nie poznajemy swej najbliższej okolicy. I nie mówię nawet o regionie czy kraju, ale o własnym mieście, miejscowości, w której mieszkamy. Bo zawsze zdążymy, bo wszystko mamy na wyciągnięcie ręki. Ostatecznie w niektórych rejonach nigdy nie stawiamy swej stopy. A gwarantuję Wam, że w każdej wsi, miasteczku czy mieście są ciekawe, niekiedy nawet zaskakujące miejsca. Warto je wyszukiwać :)


U mnie było nieco inaczej, bo od dziecka interesowałam się historią Wrocławia i Dolnego Śląska, już w podstawówce czytałam poważne książki na ten temat. Bardzo fascynowała mnie szeroko rozumiana okolica i uwielbiałam edukację regionalną, którą mieliśmy w gimnazjum. Należałam do kółka regionalnego oraz bardzo aktywnie udzielałam się w Kole Młodych Miłośników Starych Miast, które działało przy Muzeum Archeologicznym we Wrocławiu. Swoją drogą, ciekawa jestem, czy dalej funkcjonuje, czy może umarło śmiercią naturalną... Bardzo miło wspominam ten okres - zwiedzaliśmy wspólnie wrocławskie zabytki, uczestniczyliśmy w wykładach i wystawach, a nawet pojechaliśmy na ogólnopolski zjazd do Jasła. Z kolegami z Koła opracowaliśmy też innowacyjną, interaktywną trasę turystyczną po Wrocławiu i dostaliśmy za nią nagrodę :) Chwalę się, bo do tej pory jestem szczerze z nas dumna ;) Wówczas, czyli ponad 10 lat temu, to była naprawdę nowinka - wszystkie punkty na naszej trasie związane były z II wojną światową, każdy z nich, opatrzony zdjęciami, opisem i filmowym komentarzem, w którym opowiadaliśmy ciekawostki o danym zabytku. Wszystko naniesione zostało na Google Maps. Nie wiem, po co o tym piszę, jakoś tak mi się przypomniało i wzięło mnie na wspominki, a chodziło mi tylko o to, by nakreślić Wam historię związaną z moim zamiłowaniem do zwiedzania Wrocławia. Wróćmy więc do sedna :)



Żródło

Źródło

Z okazji tego, że w 2016 roku Wrocław pełni rolę Europejskiej Stolicy Kultury, w mieście odbywa się wiele ciekawych wystaw i wydarzeń artystycznych. Staram się w nich uczestniczyć, kiedy tylko mogę. Dość spontanicznie wybrałam się z koleżankami na kończącą się wystawę portretów Witkacego w CK Zamek, mieszczącym się w znacznie oddalonej od centrum Leśnicy. Sama wystawa była bardzo mała (i niestety droga), liczyła raptem kilkanaście obrazów oraz trochę zdjęć i reprodukcji pocztówek, ale okazała się bardzo interesująca, zwłaszcza w kontekście ekspozycji obrazów Witkacego w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, którą miałam okazję oglądać w sierpniu. W tym niepozornym przybytku kultury w niedużym mieście znajduje się największa na świecie kolekcja dzieł Witkiewicza. W Leśnicy za to można było obejrzeć wykonane w technice pasteli portrety Eugenii Wyszomirskiej. Podobało mi się, lubię twórczość Witkacego (nie tylko plastyczną, literacką również). Cenię tę pozorną niedbałość połączoną z niebywałą precyzją w oddaniu twarzy modeli. W ich oczach jest tak wiele życia, jak gdyby wręcz żywi spoglądali na nas z nonszalanckich rysunków i obrazów. We foyer można było obejrzeć animację na podstawie Pani Tutli-Putli, ale odpuściłyśmy sobie, bo można ją znaleźć w Internecie. Wystawa była naprawdę godna uwagi z wielu względów, ale nie będę Was zanudzać, bo 30 października się zakończyła. CK Zamek organizuje wiele interesujących wydarzeń, chociażby Jarmark Jadwiżański, zachęcam więc Wrocławian do śledzenia kalendarza zamkowych imprez.



Do Leśnicy warto jednak wybrać się bez okazji, bo to bardzo ciekawa okolica. Leśnica (niem. Lissa) przez długi czas była odrębnym miastem. W XVIII wieku straciła prawa miejskie i do początków XX wieku pozostawała wsią, by w 1928 roku znaleźć się w granicach Wrocławia. Historyczny układ urbanistyczny w dużej mierze się zachował, ostało się też wiele przedwojennych kamienic. To wszystko sprawia, że ten rejon Wrocławia charakteryzuje się naprawdę wyjątkową atmosferą. Warto obejrzeć zamek, którego korzenie sięgają jeszcze czasów średniowiecza, a w którym obecnie mieści się wspomniane Centrum Kultury. Przed zamkiem stoi barokowa kolumna Matki Boskiej z Dzieciątkiem i św. Jana Nepomucena, a wokół budynku rozpościera się piękny park, idealny na spacery. Polecam też zerknąć na gotycki kościół św. Jadwigi oraz wmurowane w fasadę nagrobki, piękną i zabytkową drewnianą stację kolejową, a także ceglany budynek poczty. Mam nadzieję, że Was zachęciłam :) W moim odczuciu takim zwartym zespołem, w którym poczujemy trochę ducha przedwojennego Wrocławia, jest Psie Pole, jednak to Leśnica wydaje mi się bardziej interesująca. Ale to tylko moje odczucia :)



Jeszcze kilka słów o, nazwijmy to, infrastrukturze gastronomicznej ;) W Leśnicy podoba mi się to, że znajdziemy tam miejsce, w którym możemy posiedzieć ze znajomymi, nie trzeba od razu jechać do centrum. Jest pizzeria, sushi, pub Lissa, nawiązujący do przedwojennej nazwy oraz kawiarnia Black Point. To właśnie na tę ostatnią lokalizację zdecydowałyśmy się z dziewczynami w ten mroźny październikowy wieczór. I muszę powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem tego miejsca, na pewno nie raz się tam wybiorę. Wystrój jest bardzo przytulny, obsługa miła, a menu co najmniej intrygujące. Dodatkowego plusa kawiarnia zarobiła sobie tym, że wspiera zwierzaki, m.in. poprzez sprzedaż toreb, z których dochód trafia do potrzebujących czworonogów. Dziewczyny zamówiły herbatę jarzębinową, podaną w zabawnych słoikach i były bardzo zadowolone. Ja skusiłam się na różano-lawendowe latte i quesadillę. Obydwie rzeczy serdecznie polecam, były pyszne, a kawie aromatu dodawała prawdziwa lawenda, a nie sztuczny syrop. Jestem naprawdę miło zaskoczona, że tak fajne lokale można znaleźć nie tylko w okolicach Rynku, ale także na peryferiach! 




Mam nadzieję, że wirtualna wycieczka ze mną zachęciła Was do odwiedzenia tego miejsca osobiście :) Jeśli chcecie poznać więcej szczegółów na temat Leśnicy i okolic, to odsyłam Was do bloga Lissa, sama znalazłam tam mnóstwo informacji :)

Do usłyszenia!

6 komentarzy:

  1. Wrocław jest genialny, w końcu to Wroclove <3 Z bólem serca przeprowadziłam się pod Wawę, ale kiedy tylko mogę to wracam do rodzinnego Wrocka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, że z bólem serca ;) Lubię inne miasta, ale to we Wrocławiu mi najlepiej :D

      Usuń
  2. Wrocław to miasto do którego wybieram sie jak sójka za morze.... i pojawić sie tam nie mogę... byłam całkiem blisko bo na Śląsku byłam całkiem niedawno ale nawet nie zahaczyłam o Wrocek, tak wyszło... ale plany mam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam serdecznie w imieniu Wrocławia :) Jest co zwiedzać :)

      Usuń
  3. żałuję, że w mojej szkole nie było zajęć o historii regionu. uwielbiam zamki i pałace a najwięcej ich na śląsku właśnie, ja jestem z okolic Torunia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta edukacja regionalna to była świetna sprawa, uczyliśmy się nie tylko o historii, ale też o przyrodzie, geografii i innych rzeczach. Jeśli chodzi o zamki, to fakt, na Śląsku jest ich bez liku, zachęcam do odwiedzin :) A Toruń i okolice osobiście bardzo lubię, jestem fanką ceglanego gotyku :)

      Usuń

Copyright © 2016 Black Rainbow Blog , Blogger